Jeszcze w piątek rano na oficjalnej stronie Sejmu można było znaleźć skierowane do Trybunału Konstytucyjnego wystąpienie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. Pismo ma 49 stron, ale jego istota wyraża się w pierwszych trzech punktach. Dwa z nich mówią, że niemal wszystkie zapisy wspomnianej ustawy są zgodne z konstytucją. Jeden (pkt. 2) – że niezgodny z ustawą zasadniczą jest przepis o drastycznym obcięciu emerytur i rent funkcjonariuszom, którzy pracowali w organach PRL, ale po 1 sierpnia 1990 r. służyli już wolnej Polsce.

Ten jeden przepis ma kluczowe znaczenie dla całej ustawy. W grudniu 2016 r. PiS ukarał nią każdego, kto chociaż jeden dzień był zatrudniony w aparacie represji PRL. Nieważne, czy był to wydział zwalczający opozycję, czy posada sekretarki w MSW, praca w Biurze PESEL czy zajęcia na resortowej uczelni. Nieważne też, czy potem przez ćwierć wieku ktoś pracował dla demokratycznego państwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej