„Atak” na szefa rządu za „naruszenie interesów mafii VAT-owskich” - tak od kilku dni PiS tłumaczy opublikowanie przez portal Onet nagrania z udziałem Mateusza Morawieckiego. Chodzi o jedną z podsłuchanych w restauracji Sowa i Przyjaciele rozmów. Morawiecki, ówczesny prezes Banku BZ WBK, przez trzy godziny rozmawia z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, szefem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

Podczas rozmowy padają m.in. słowa o wsparciu finansowym dla ministra skarbu w rządzie PO-PSL Aleksandra Grada czy interwencji w sprawie pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS. Ale wśród poruszanych tematów - jak podał w środę Onet - była również reklama BZ WBK z Chuckiem Norrisem. - Ludzie są tacy głupi, że to działa. Niesamowite! - stwierdza Morawiecki.

Mazurek: To uderzenie w najsilniejszego

W czwartek dziennikarze zapytali szefa sztabu wyborczego PiS Tomasza Porębę i rzeczniczkę partii Beatę Mazurek, czy w słowach premiera nie widzą nic niestosownego. - W tej kampanii nie mamy za przeciwnika de facto Platformy, tylko różnego rodzaju ośrodki medialne, które atakują premiera w sposób bardzo nieuczciwy i bardzo nieprawdziwy - odparł Poręba. Bo skoro „pokazał, że można w Polsce walczyć na poważnie z mafiami VAT-owskimi”, „nacisnął wielu środowiskom na odcisk”, przypuszczono na niego „frontalny atak”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej