Piotr Niemczyk, specjalista z dziedziny bezpieczeństwa, w swojej książce "Szósta rano. Kto puka?" sprawdza, co po trzech latach rządów PiS zostało z wyborczych zapowiedzi dotyczących zwiększenia bezpieczeństwa obywateli. Zebrane przez niego liczby i dane nie pozostawiają wątpliwości: "dobra zmiana" doprowadziła nie do spadku, lecz do wzrostu w wielu kategoriach przestępczości.

Od lat zabójstw w Polsce ubywało z roku na rok. Ten trend odwrócił się dopiero teraz: w 2017 r. nastąpił po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wzrost liczby zabójstw - i to o ponad 10 proc.

Odwrócił się także trend spadkowy w przestępstwach, których skutkiem jest poważny uszczerbek na zdrowiu. Z roku na rok było coraz mniej ofiar takich przestępstw – tymczasem od 2016 r. ich liczba zaczęła rosnąć.

Zbigniew Ziobro, przejmując kontrolę nad niezależną wcześniej prokuraturą, twierdził że działa ona opieszale i mało skutecznie. Skutek? Teraz działa jeszcze bardziej opieszale: liczba śledztw wlokących się ponad rok wzrasta w tempie wręcz szokującym: w 2014 r. było ich 1016, w 2016 już 1933, a w 2017 r. aż 2677.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej