W ostatnich dniach Naczelny Sąd Administracyjny zamroził trzy konkursy do Sądu Najwyższego przeprowadzone przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Wnosiły o to osoby, które w konkursie zostały odrzucone. Do czasu rozpatrzenia ich odwołań NSA w ramach zabezpieczenia wstrzymał całą procedurę, a tym samym zablokował prezydencką reformę SN.

Na wstrzymanie nominacji do Izby Dyscyplinarnej było już za późno. Prezydent powołał do niej dziesięciu sędziów. Ale zdaniem prawników i ta izba nie będzie działać tak, jak przewidziała reforma PiS. Orzeczenia Izby Dyscyplinarnej będą bowiem skutecznie kwestionowane przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Napisał o tym na Facebooku prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia SN: „To, że ustawa nazywa jakiś organ sądem , nie oznacza, że organ ten jest sądem w rozumieniu Konstytucji RP i europejskiej konwencji praw człowieka. W takiej sytuacji jest oczywiste, iż to ostatecznie Europejski Trybunał Praw Człowieka będzie oceniał, czy nie został naruszony art. 6 ust. 1 europejskiej konwencji praw człowieka przewidujący prawo każdego do rozpatrzenia jego sprawy przez sąd” – napisał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej