Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził, że mówienie czegoś przez premiera Mateusza Morawieckiego podczas spotkania wyborczego nie oznacza agitacji wyborczej. Sędzia podkreślał, że wypowiedź premiera trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście. - Zdanie "nie było dróg i mostów" należy traktować jako chwyt retoryczny. Trzeba je rozumieć tak, że zapowiedzi wyborcze były, a ich realizacja nie była satysfakcjonująca. To jest zdanie premiera - tłumaczył.

Wcześniej reprezentujący Koalicję Obywatelską Jacek Dubois dowodził, że premier bierze udział w kampanii wyborczej. Przytaczał na to liczne dowody, łącznie z wypowiedzią szefa kampanii PiS Tomasza Poręby, który nazwał Mateusza Morawieckiego „twarzą” kampanii.

Przekonywał też, że wypowiedź Morawieckiego jest nieprawdziwa, bo za rządów PO-PSL inwestycje drogowe były najwyższe w historii Polski.

Jak na to odpowiedzieli pełnomocnicy premiera? Tłumaczyli, że jego wypowiedź: „nie było dróg i mostów” nie może być oceniana w kategoriach prawda/fałsz, bo miała ona charakter retoryczny. Adwokat proponował analogię: gdy ktoś mówi, że „nie ma pieniędzy”, to zdanie może być prawdziwe nawet, gdy ma 100 zł w portfelu. Kiedy mówi się, że „samochód nie ma mocy”, nie oznacza to, że nie ma jej w ogóle, ale że ma jej za mało. Pełnomocnik przekonywał też, że atmosfera towarzysząca wypowiedzi sprzyja takim uogólnieniom, bo słowa padły na wiecu, a nie „spotkaniu filologów”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej