Czy Izba Dyscyplinarna SN będzie sądem niezależnym i niezawisłym w rozumieniu prawa unijnego, skoro orzekać będą w niej wyłącznie sędziowie wybrani przez KRS, niedającą rękojmi niezależności od rządu i Sejmu? – tak w skrócie brzmi najważniejsze z trzech pytań, które w środę zadał TSUE Sąd Najwyższy.

Pytania skierowali do TSUE sędziowie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. W środę na posiedzeniu niejawnym rozpatrywali pozwy dwóch sędziów SN Krzysztofa Cesarza oraz Andrzeja Siuchnińskiego. W lipcu Andrzej Duda wysłał obu na przymusową emeryturę w ramach emerytalnej czystki, która dotknęła już 21 osób (zgodnie z prezydencką reformą ustawy o SN wiek emerytalny sędziów obniżono do 65 lat). Teraz sędziowie skarżą decyzję prezydenta. To pierwsza tego typu sprawa.

„Akty prezydenta są nieważne”

Cesarz i Siuchniński wnieśli o ustalenie, że ich stosunek służbowy nie wygasł 4 lipca, lecz trwa nadal. Inaczej mówiąc, że wciąż są czynnymi sędziami Sądu Najwyższego. Uważają, że akt prezydenta wysyłający ich na emeryturę był wadliwy. „Oparto go na przepisach naruszających zasadę nieusuwalności sędziów oraz zakaz dyskryminacji ze względu na wiek, a przez to sprzecznych z konstytucją i prawem międzynarodowym” – uzasadniają. Zauważają też, że na prezydenckich pismach nie było wymaganej kontrasygnaty premiera. „Powoduje to, że akty są nieważne” – napisali w pozwach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej