Justyna Suchecka: Kampania wyborcza przez długi czas toczyła się wokół takich tematów jak komunikacja miejska. Edukacja jest nieważna dla polityków?

DR HAB. PRZEMYSŁAW SADURA: Jest bardzo ważna, ale inicjowana na poziomie centralnym reforma edukacji spowodowała, że wszyscy chodzą wokół tego tematu jak wokół niewybuchu. Boją się go dotknąć, bo to może się źle skończyć. Z jednej strony politycy PiS wyraźnie próbują przerzucać negatywne konsekwencje zmian na samorządy. Chodzi przede wszystkim o rozregulowanie sieci szkolnej, czyli np. to, że jedne szkoły pękają w szwach, a inne stoją prawie puste. Ministerstwo chętnie mówi o tym, co zrobiło dla edukacji, i zaraz dodaje: „ale za sieć odpowiadają samorządy”.

Z drugiej strony można oczywiście atakować PiS i mówić: „to ich wina”, ale to nie jest takie łatwe. Fakty są w końcu takie, że to samorządy rzeczywiście podejmowały ostateczne decyzje dotyczące lokalizacji szkół, kształtu obwodów etc. A że były pod presją działań rządu, miały mało czasu, niewiele szans, by zmiany omówić z rodzicami… To wszystko wymaga tłumaczenia się, a tłumaczy się tylko winny. Więc lepiej milczeć.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej