Obecnie w polskiej armii liczącej ok. 100 tys. żołnierzy jest 73 generałów. To zdecydowanie za mało, zwłaszcza że wielu spośród nich zajmuje stanowiska przy różnorodnych strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego, ataszatach wojskowych czy w instytucjach MON. W służbie czynnej jest połowa z nich. Mamy obecnie jedynie 6 generałów trzygwiazdkowych, a jedyny generał czterogwiazdkowy – gen. Leszek Surawski – odchodzi do cywila (tu akurat spodziewana jest czwarta gwiazdka dla szefa Sztabu Generalnego gen. Rajmunda Andrzejczaka).

Na dodatek 13 generałów pozostaje w „rezerwie kadrowej” – w większości zostali zepchnięci na boczny tor, bo z różnych powodów nie podobają się obecnej władzy. Oznacza to, że co siódmy generał w polskiej armii nie ma co robić. – Z tego zasobu kadrowego minister Błaszczak mógłby utworzyć piątą albo i szóstą dywizję – twierdzi jeden z nich.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej