Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki odszedł ze stanowiska, „poddając się decyzji prezydenta”.

Wcześniej zwrócił się z pismem o zgodę na możliwość orzekania po 65. roku życia. Powołał się przy tym jednak nie na przyjętą przez PiS ustawę łamiącą konstytucję, ale na samą konstytucję. Tę samą, na która przysięgali i on – sędzia Sądu Najwyższego, i Andrzej Duda – prezydent RP.

Sędzia Zabłocki zupełnie nie przystaje do prezydenckiej wizji sędziów Sądu Najwyższego uzasadniającej potrzebę reformy – komunistów, którzy skazywali w stanie wojennym. Stał po drugiej stronie, był adwokatem. U progu III Rzeczypospolitej walczył o przywrócenie czci i godności rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, bohaterowi II wojny skazanemu na śmierć przez komunistów.

Sędzia Zabłocki jest jednym z najlepszych znawców prawa karnego w Polsce. Członkiem komisji kodyfikacyjnej. Prawnicy do dziś korzystają z dorobku naukowego i praktycznego sędziego, jego orzeczenia stanowią wzór klarowności. Nigdy nie dał po sobie poznać, że kieruje się jakimikolwiek uprzedzeniami, że prezentuje jakiekolwiek poglądy polityczne poza przywiązaniem do demokracji i państwa prawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej