Działalność Gibały to finansowy fenomen na skalę ogólnopolską. Już w 2011 r. za kampanię do Sejmu zapłacił ok. 1 mln zł. Z biegiem lat jego polityczne wydatki rosły. Przed wyborami do Senatu w 2015 r. zainwestował w politykę prawie 2 mln zł. Teraz walczy o prezydenturę Krakowa. W sondażach jest trzeci, ale to jego wyborcy mogą zdecydować o tym, kto zdobędzie miasto jesienią.

Prześledziliśmy finanse Gibały. On sam podkreśla, że założone przez niego stowarzyszenie Logiczna Alternatywa dla Krakowa jest w ponad 90 proc. finansowane z jego prywatnych pieniędzy. Walczy o „lepszy Kraków”, ale jego głównym celem jest rządzący miastem od 16 lat prof. Jacek Majchrowski.

Gibała widzi w prezydencie samo zło. Przegrał z nim w 2014 r., potem próbował go odwołać poprzez referendum. – Jedni inwestują w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, inni w Caritas. Ja inwestuję w akcje, które mają poprawić los krakowian: rozdajemy drzewka, szyjemy maseczki przeciwsmogowe, czipujemy psy – wylicza Gibała, był poseł PO i Ruchu Palikota w latach 2007-15. Ile dokładnie pieniędzy przelał swemu stowarzyszeniu? – Nie chcę się chwalić. Prywatne firmy mogą przekazywać darowizny na cele społeczne i nie muszą podawać ich wysokości – odpowiada.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej