Zainicjowany przez rodzinę zmarłego przed siedmioma laty dziennikarza program stypendialny skierowany jest do młodych dziennikarzy i adeptów dziennikarstwa. Tegoroczni laureaci dołączyli do grona 27 osób wyróżnionych w poprzednich edycjach. Jak podkreślają członkowie kapituły nagrody, ich dorobek pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość: podejmują ważne tematy, a dzięki stypendium mogą szlifować warsztat, ucząc się od doświadczonych.

Umieć cieszyć się życiem

- Mam świadomość, że zwłaszcza w polskim dziennikarstwie Leopold Unger był postacią bardzo szczególną - mówił podczas rozdania nagród redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik. Przed laty pisał o nim tak: „Intruz i orzeł. Leopold Unger jest jednym i drugim - intruzem wśród konformistów i chwalców dyktatur; orłem wśród publicystów politycznych”.

Unger pochodził ze Lwowa, szlify dziennikarskie zdobywał w PAP, był korespondentem na Kubie i sekretarzem redakcji „Życia Warszawy”. Po marcu 1968 r. podzielił los innych ocalałych z Holocaustu polskich Żydów. Pozbawiony pracy wraz z rodziną zdecydował się na emigrację do Belgii. Dziennikarstwu poświęcił ponad 60 lat, z czego 38 belgijskiemu „Le Soir”. Do „Wyborczej” pisał regularnie felietony o sprawach międzynarodowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej