Chodzi o policzek z ostatniej soboty.

Przypomnijmy: 1 września w trakcie obchodów Dnia Weterana w Warszawie Dominika Arendt-Wittchen, pełnomocniczka wojewody dolnośląskiego i członkini rządowego zespołu ds. edukacji obywatelskiej, spoliczkowała Magdalenę Klim, przedstawicielkę Obywateli RP, którzy wołali: „Konstytucja!”. Arendt-Wittchen z trybuny dla VIP-ów przeszła przez trawnik wprost do grupy Obywateli, krzyknęła: „Zamknij się, głupia babo”, i wymierzyła otwartą dłonią policzek Magdalenie Klim.

Funkcjonariusz z Żandarmerii Wojskowej złapał Arendt-Wittchen za łokieć i odprowadził z powrotem na trybunę honorową. Nie zareagowali funkcjonariusze policji i Służby Ochrony Państwa (b. BOR). Dopiero, gdy spoliczkowana zadzwoniła pod numer 112, policja wyprowadziła i spisała Arendt-Wittchen. W niedzielę złożyła rezygnację z funkcji pełnomocniczki, choć publicznie tłumaczyła, że jej reakcja to było „jedyne rozwiązanie” i że „uczyniła to w rozpaczy i uniesieniu”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej