4 lipca Gmyz – korespondent publicznej telewizji w Berlinie – napisał publicznie na komunikatorze: „Sorry ale jak słyszę, że taka szlampa jak I prezes SN robi za wzór cnót to mi się miesiączka cofa”.

Niemieckie słowo „Schlampe” to wulgaryzm – oznacza „szmatę” „sukę” czy „zdzirę”. Używane jest również w znaczeniu „kurwa”.

Bez wiedzy przełożonych

Gmyza nie spotkały za to poważniejsze konsekwencje: dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej udzieliła mu jedynie nagany. Ale wpisem zainteresował się prokurator Piotr Skiba z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Pracował w niej 10 lat. W środowisku ma opinię dobrego śledczego, doprowadził m.in. do skazania za znieważenie i naruszenie nietykalności policjantów byłego posła Przemysława Wiplera.

Skiba wszczął śledztwo w sprawie znieważenia konstytucyjnego organu RP. Zgodnie art. 226 § 3 kodeksu karnego, „kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo więzienia do lat 2”. Ze źródeł „Wyborczej” wynika, że zrobił to bez wiedzy przełożonych. – To zresztą powinno być normą. Zainicjowanie postępowania to zawsze powinna być decyzja prokuratora – słyszymy od rozmówcy z prokuratury.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej