A gdyby było tak... Trwa miesięcznica smoleńska. Jedna z uczestniczek skanduje: „Zamach, zamach, to był zamach!”. Wtedy podbiega do niej kobieta z kontrmiesięcznicy, krzyczy: „Zamknij się, głupia babo!”, i prast! – policzkuje ją otwartą dłonią. Co się wtedy dzieje?

Policja natychmiast łapie policzkującą, skuwa, ciągnie do furgonetki i zawozi do aresztu. A że wszystko nagrywa jeden z „miesięczników”, już po chwili o siarczystym policzku wie cała Polska. Politycy PiS-u konkurują na oburzenie, prześcigają się w wyrażaniu rozjuszenia takim chuligaństwem, paplają o demoralizacji opozycji. A podskórnie radują się, że złapali kogoś z tamtej strony na tak głupim, prostackim zachowaniu.

Policzkująca spędza noc w areszcie. Ministrowie pisowskiego rządu uzasadniają to bezprecedensową napaścią na kobietę wzywającą do prawdy w sprawie największej tragedii Polski. Kobieta dostaje zarzut czynnej napaści na uczestniczkę miesięcznicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej