Awans Jarosława Wojtyckiego, który do CBA przeszedł w 2006 r. z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, to kolejny element układanki pokazującej związki rządzącej dziś Polską partii z aferą podsłuchową. W 2015 r. przyczyniła się ona do wyborczej klęski rządu PO-PSL.

Oferta dla PiS

We wtorek ujawniliśmy, że Falenta, który potajemnie nagrywał polityków i urzędników rządu Donalda Tuska, w 2013 r. zaoferował nagrania ważnym działaczom PiS, a jego oferta została przyjęta. Ostateczny plan „odpalenia bomby” m.in. przy użyciu konkretnych mediów powstał w trójkącie Falenta – Ernest Bejda (dziś szef CBA, zakładał Biuro w 2006 r. wraz z Mariuszem Kamińskim) – wrocławska delegatura CBA. O tym wszystkim opowiedzieli nam informatorzy, którzy byli wtedy w centrum wydarzeń.

W weryfikacji wiarygodności biznesmena politycy PiS posłużyli się swoimi kontaktami z Wojtyckim i innymi funkcjonariuszami CBA z delegatury we Wrocławiu, gdzie Falenta był prowadzony jako „źródło osobowe”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej