Wtorek był drugim dniem przesłuchań kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa. Na 44 miejsca zgłosiło się ponad 200 chętnych, 20 już zdążyło wycofać swoje kandydatury. Przesłuchania odbywają się za zamkniętymi drzwiami, ale KRS przekonuje, że posiedzenia „nie są niejawne”, bo będzie można zapoznać się z protokołami.

We wtorek dwa zespoły KRS przesłuchały kilkudziesięciu chętnych. Do środy Rada planuje spotkać się z 182 kandydatami, chociaż już teraz wiadomo, że ta sztuka się nie uda. W poniedziałek na przesłuchaniu nie stawiło się 10 osób. We wtorek do nieobecnych dołączył najbardziej wyczekiwany kandydat. Jest nim Mariusz Muszyński, były oficer zarządu wywiadu Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu, a obecnie dubler sędziego TK. Jako wiceprezes Trybunału pomógł PiS sparaliżować „zreformowany” TK. Teraz ma pomóc „zreformować” SN i jest typowany na prezesa Izby Dyscyplinarnej SN. Nowa izba ma być batem na sędziów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej