Przez ostatni rok był dyrektorem Ośrodka Socjoterapii „Kąt” w warszawskim Aninie. Objął to stanowisko po Łukaszu Ługowskim, z którym przez 25 lat pracował w tej placówce. Drzwi do gabinetów Lutarewicza i Ługowskiego (jeśli tak można nazwać te skromne, nieco hipisowskie pokoje) zawsze były otwarte dla młodzieży. Uczniowie, a nawet absolwenci, chętnie z tego korzystali.

Lutarewicz o pracy w szkole mówił: - Im mniej zasad, tym większa szansa, że te, które są, będą stosowane. W Kącie nie wolno być pod wpływem środków psychoaktywnych, nie wolno stosować przemocy i trzeba być obecnym. Tych zasad nie odpuszczamy, ale w regulaminie nie mieszamy ich z przepisami typu „Trzeba nosić kapcie” czy „Nie wolno mieć kolczyków”. Duża liczba zakazów powoduje, że dezawuują się wszystkie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej