„Wyborczej” udało się dotrzeć do szczegółów ustaleń krakowskiej prokuratury ws. wypadku, który miał miejsce w lutym zeszłego roku w Oświęcimiu. Przypomnijmy, że jadące w kolumnie rządowej luksusowe audi, którym podróżowała ówczesna premier Beata Szydło, zderzyło się z fiatem seicento. Jechał nim 21-letni Sebastian K.

Ranna została Szydło i jeden z oficerów Biura Ochrony Rządu. Według prokuratury winnym wypadku jest Sebastian K., który nie zachował ostrożności, skręcając w lewo.

Tyle że według dokumentów, do których dotarliśmy, w śledztwie pojawił się szereg wątpliwości co do tego, czy rządowa kolumna przestrzegała wszystkich zasad bezpieczeństwa w ruchu.

Sygnały tylko świetlne?

Od początku jedną z kluczowych kwestii pozostawała sprawa sygnałów emitowanych przez rządowe samochody. Dla przyjęcia, że tworzyły kolumnę uprzywilejowaną, konieczne było potwierdzenie, że wszystkie trzy samochody rządowe miały włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. Prokuratura ma pewność tylko co do jednego: samochody miały włączone sygnały świetlne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej