Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak toczy z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem gorszący spór o to, kto i w jaki sposób ma uczcić rocznicę wybuchu II wojny światowej. Szef MON ogłosił, że prezydent Gdańska uniemożliwia Wojsku Polskiemu udział w uroczystościach na Westerplatte. Adamowicz stwierdza, że wojsko jest mile widziane na Westerplatte, jednak to władze lokalne i harcerze są gospodarzami. Przypomina, że rok temu urzędnicy ministerstwa nie wywiązali się z porozumień – apel pamięci miał odczytać harcerz, ale w ostatniej chwili został zatrzymany przez urzędniczkę ministerstwa i żandarmerię wojskową, a wojsko odczytało apel w stylu Macierewicza, wraz z nazwiskami ofiar katastrofy smoleńskiej.

Walka toczy się o to, o co zawsze chodzi w polityce: kto tu rządzi. I potwierdza, że politycy w naszym kraju zatracili umiejętność komunikacji w najważniejszych sprawach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej