Przed tegorocznymi obchodami wybuchu II wojny światowej na Westerplatte doszło do sporu między prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem a ministrem obrony narodowej Mariuszem Błaszczakiem. Miasto Gdańsk chce, aby to harcerze odczytywali apel pamięci. Na to nie zgadza się MON, chcąc, by honor czynili wojskowi, a minister odmowę nazywa "niezaproszeniem wojska na obchody".

Szczerski komentując ten konflikt, stwierdził, że „na Westerplatte toczyło się starcie militarne, a nie zlot młodzieży”. – Szereg obchodów o narodowym charakterze został w dobrej wierze oddany w ręce samorządów. Była zasada, że władze miast nie będą ich wykorzystywać do bieżącej polityki. A w ten sposób jest wykorzystywana rocznica Poznania’56 przez miasto Poznań, czy rocznica Powstania Warszawskiego przez miasto Warszawę. Tak jest też z Westerplatte – podkreślał.

W tym roku prezydent Andrzej Duda pojawi się 1 września na uroczystościach w Tczewie. Na Westerplatte reprezentował go będzie Paweł Soloch, szef BBN. - To nie jest decyzja z ostatniej chwili, tylko znacznie starsza – zapewnił Szczerski. Przypomniał, że rok temu prezydent w ten dzień był w Wieluniu. I dodał, że w ten sposób chce on zwracać uwagę na to, że II wojna światowa nie była tylko atakiem wojskowym, ale „miała wymiar ludzki, była wojną totalną, dochodziła do niszczenia infrastruktury państwa i mordowania niewinnych ludzi”. - Bombardowano Tczew, bombardowano też Wieluń. Te ataki poprzedzały atak na Westerplatte. To konsekwentna myśl prezydenta, żeby pokazywać bestialstwo i totalny charakter niemieckiej agresji na Polskę – tłumaczył.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej