Tak jak większość mojego pokolenia wychowałem się na micie Powstania Warszawskiego (zawsze pisanego z dużej litery). Wbrew temu, jak dzisiaj przedstawia się czasy PRL, Powstanie było dosyć mocno eksponowane w ówczesnej kulturze masowej. W wielokrotnie wznawianych „Kolumbach” Romana Bratnego obraz 63 dni walczącej Warszawy jest porywający i wstrząsający. Nakręcony na podstawie tej książki serial poświęca Powstaniu dwa odcinki ("Oto dziś” oraz „Śmierć po raz drugi"). Mimo że powstały w latach 70., ich reżyser – Janusz Morgenstern – wzniósł się na szczyty kina batalistycznego. Jego film nawet dzisiaj wytrzymuje porównanie z o wiele przecież bogatszym w technikę i środki wyrazu kinem współczesnym.

A przecież był jeszcze „Kanał” Andrzeja Wajdy, niezwykły obraz o poświęceniu i bohaterstwie, „Urodziny młodego warszawiaka” i „Godzina W", ogromna ilość opracowań historycznych i sporo beletrystyki oraz wspomnień.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej