O tym, że Mariusz Muszyński, wiceprezes TK, sędzia dubler i były pracownik Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu, stara się o miejsce w Izbie Dyscyplinarnej SN, pisaliśmy jako pierwsi w ubiegłym tygodniu. Z naszych ustaleń wynika, że zgłoszenie kandydatury wiceprezesa TK było nietypowe: do Krajowej Rady Sądownictwa wpłynęło z Ministerstwa Sprawiedliwości. Żaden inny kandydat nie mógł liczyć na podobną przysługę ze strony rządowego resortu. Spróbowaliśmy rozwiązać tę zagadkę.

Prywatna przysługa dla prof. Muszyńskiego

Początkowo przypuszczaliśmy, że może mieć to związek z tym, że Muszyński nie chce ujawniać swojego adresu zamieszkania. Źródła „Wyborczej” z kręgu służb specjalnych twierdziły, że po pracy w Agencji Wywiadu zostało mu służbowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie, które nabył na własność.

Zapytaliśmy resort sprawiedliwości, dlaczego dokumenty związane z kandydaturą Muszyńskiego przyszły do KRS z ministerstwa. Rzecznik prasowy Jan Kanthak nie potrafił odpowiedzieć i był zaskoczony nietypowym zgłoszeniem. Obiecał wyjaśnienie sprawy. Tego samego dnia otrzymaliśmy mail z resortu sprawiedliwości, wskazujący, że zgłoszenia Muszyńskiego podjął się... wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Dlaczego zastępca Ziobry pośredniczył w takiej czynności?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej