Udało mu się zrealizować zaledwie sześć filmów kinowych: „Golem” (1979), „Wojna światów. Następne stulecie” (1981), „O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji” (1984), „Ga, ga: Chwała bohaterom” (1985), „Femina” (1990), „Ubu król” (2003). Do tego były filmy krótkometrażowe i teatry telewizji.

Wychowany na Alfredzie Jarrym, Mrożku, Korczaku, Kurcie Vonnegucie jr. w filmach pełnych przepysznych pomysłów formalnych parodiował świat poddany totalnej manipulacji. Fani Szulkina już dawno odkryli, że jego filmy nakręcone w PRL-u miały sens proroczy. Te filmy mówią o czymś więcej niż o złej władzy przychodzącej z zewnątrz - one mówią o nas.   

Informację o śmierci Szulkina podała na Facebooku Monique Lehman, polska artystka i malarka.

Od lat borykał się z chorobą płuc, która izolowała go od świata. Ale nie tylko choroba była przyczyną jego milczenia. Paradoksalnie, po 1989 r. Szulkin miał więcej trudności z akceptacją swoich pomysłów - czy to przez TVP, czy nawet przez PISF - niż w poprzednim systemie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej