Cały tekst do przeczytania na portalu OKO.press

W niedzielę portal OKO.press napisał o ubiegłorocznej policyjnej operacji zabezpieczenia protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach. Podczas pokojowych protestów do rzekomo wyłącznie prewencyjnej akcji pilnowania parlamentu, Pałacu Prezydenckiego i TVP rzucono setki tajniaków, w tym z pionów kryminalnych, ścigających na co dzień najgroźniejszych przestępców.

Funkcjonariusze biorący udział w operacji "Sejm" i podoperacji "Rekonesans" mieli m.in. objąć nadzorem uczestników manifestacji, ale także osoby nieuczestniczące w protestach w czasie śledzenia. W niektórych przypadkach była to po prostu policyjna obserwacja – jaką wolno stosować tylko wobec przestępców.

"20 lipca [tajniacy] dostali nietypowy, nawet jak na tę akcję, rozkaz" - pisze Bianka Mikołajewska, szefowa zespołu śledczego OKO.press. Mieli "podjąć obserwację" warszawskiej klubokawiarni Państwomiasto, gdzie na godz. 13 było planowane spotkanie przedstawicieli grup młodzieżowych związanych z opozycją, którzy mieli następnie przemieścić się stamtąd pod Sejm i Pałac Prezydencki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej