Ustawa do porządku obrad została wstawiona znienacka. Według pierwotnych zamierzeń Senat miał we wtorek obradować nad wnioskiem prezydenta o rozpisanie referendum konsultacyjnego w sprawie konstytucji. Senator Marek Martynowski uważany za osobę przekazującą polecenia wprost z siedziby PiS złożył jednak wniosek, by ustawą sądową Senat zajął się jako pierwszą. Wywołało to zdziwienie nawet urzędników prezydenta.

Skąd przyspieszenie? Według źródeł „Wyborczej” motywacja obozu władzy jest prozaiczna: chodziło o to, by wywołujące sprzeciw społeczny prawo przepchnąć w dniu, kiedy większość mediów donosi o tragicznych pożarach lasów w Grecji, a na sąsiadującym z Senatem stadionie Legii Warszawa odbywa się mecz piłkarski.

– Protestuję przeciwko takiemu trybowi pracy nad ustawą mającą charakter ustrojowy – mówił wicemarszałek Sejmu Bogdan Borusewicz, przypominając, że nowelizacja przeszła przez Sejm niczym burza, a posłom na posiedzeniu komisji ograniczono wypowiedzi do 30 sekund. – Nie powtarzajmy w Senacie tych praktyk – dodał.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej