Jak podał portal OKO.press, Bondaryk na 31 lipca został wezwany do prokuratury w Białymstoku. W wezwaniu określony jest jako „podejrzany”, co znaczy, że prokurator chce mu przedstawić zarzuty. Nie dotyczą one spraw politycznych, lecz rzekomych nieprawidłowości przy podpisywaniu umów pomiędzy ABW a zewnętrznymi ekspertami. Szczegóły są tajne, wiadomo tylko, że postępowanie wszczęto z doniesienia obecnego kierownictwa agencji. Najpierw śledztwo prowadzone było w Ostrołęce i tam zostało umorzone. Wtedy na polecenie Prokuratury Krajowej zostało ponownie podjęte i przeniesione do Białegostoku.

Bondaryk: To polityczny odwet

– Za wszelką cenę chcą ze mnie zrobić kryminalistę Krzysztofa B. – mówi „Wyborczej” Bondaryk. – Obecnemu kierownictwu służb i prokuratury chodzi o polityczny odwet i o to, by przykryć poważne nadużycia prawa, za które jego przedstawiciele byli kiedyś ścigani, a część z nich (jak koordynator służb Mariusz Kamiński i jego zastępca Maciej Wąsik) została skazana w pierwszej instancji – ocenia były szef ABW.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej