- Legislacja to jest poważna sprawa, to nie jest zabawa w piaskownicy i gry na zjeździe PiS-u - mówił tuż przed godz. 1 w nocy Robert Kropiwnicki. Poseł PO złożył wniosek, by  procedowany w ekspresowym tempie PiS-owski projekt ustawy sądowej, który nazwał "szwindlem legislacyjnym", wszedł w życie pół roku po ogłoszeniu. Wniosek - jak inne poprawki opozycji - przepadł. Chwilę później sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka opowiedziała się za przyjęciem projektu w całości.

Jak można było przewidzieć, komisja pod wodzą posła Stanisława Piotrowicza (PiS) działała w czwartek trybie nadzwyczajnym. Wypowiedzi posłów zostały skrócone z minuty do 30 sekund, a w sprawie poprawek każdy klub miał prawo wypowiadać się 3 minuty. W trakcie dyskusji Piotrowicz zagroził posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna), że jeśli będzie przeszkadzać w prowadzeniu obrad, zgłosi wniosek do prezydium Sejmu o nałożeniu na nią kary porządkowej.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej