O ekspertyzach podważających wybór Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej Witold Waszczykowski opowiadał w marcu ubiegłego roku. Objęcie tej funkcji przez byłego premiera okazało się porażką PiS. Polski rząd nie tylko jako jedyny otwarcie sprzeciwiał się tej kandydaturze, ale do końca zabiegał o to, by ją zablokować. Bezskutecznie.

- Mamy dzisiaj ekspertyzy mówiące o tym, że Tusk został wybrany w sposób, który można zakwestionować na poziomie prawa europejskiego - ogłosił w TVN 24 niespełna trzy tygodnie po słynnym wyniku 27:1 ówczesny szef MSZ. Jak przekonywał, będzie można wytłumaczyć, że „doszło do fałszerstwa”, a stosowne ekspertyzy przedstawi premier Beacie Szydło. Od rządu miało zależeć, czy zajmie się sprawą, bo jak przekonywał Waszczykowski, „ranga tej pozycji jest nieduża”.

I rząd jednak odpuścił - miesiąc później szef MSZ przyznał w RMF FM, że na kwestionowanie wyboru Tuska polskie władze jednak się nie zdecydowały. Dlaczego? Bo „zapewne proces będzie trwał wiele lat i może się nie skończyć pozytywnie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej