– Za pomocą reformy wymiaru sprawiedliwości walczymy z postkomunizmem – mówił Morawiecki w środę zachodnim dziennikarzom. Wcześniej tłumaczył się europosłom z czystki przeprowadzonej przez obecną władzę w Sądzie Najwyższym. – Nie wiem, czy wiecie, ale sędziowie stanu wojennego skazywali moich towarzyszy broni na 10 lat więzienia. Czy wiecie, że ci sędziowie, którzy wydawali haniebne wyroki, dzisiaj są w tym bronionym czasami przez was Sądzie Najwyższym? – pytał.

W styczniu premier mówił o agentach SB

Argument o „sędziach stanu wojennego” w SN szef rządu po raz pierwszy przywołał w styczniu 2018 r. Wtedy dodał jeszcze, że są wśród nich „agenci SB”. Takie tezy rozdawały zachodnim dziennikarzom służby prasowe Morawieckiego. – W SN wciąż zasiadają sędziowie zaangażowani w ferowanie surowych, politycznie umotywowanych wyroków w czasie stanu wojennego. Inni byli poufnymi informatorami komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Ich ciągła obecność w najwyższym sądzie państwowym oraz wpływ, jaki na niego mają, odbiły piętno na poziomie społecznego zaufania do władzy sądowniczej i na postępowaniu młodszych sędziów – przekonywał Morawiecki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej