Sprawa sięga przełomu września i października 2016 r. To wtedy Sejm zdecydował o skierowaniu do dalszych prac obywatelskiego projektu ustawy wprowadzającego całkowity zakaz aborcji. W odpowiedzi na ulice polskich miast wyszły tysiące kobiet, a sejmowa komisja niespodziewanie zarekomendowała posłom odrzucenie restrykcyjnej propozycji zmiany prawa.

Pracom na finiszu chciały przyglądać się przedstawicielki organizacji pozarządowych. Ale miały problem z dostaniem się do gmachu parlamentu. - Stawiłyśmy się w biurze przepustek Sejmu, ale usłyszałyśmy, że nie zostaniemy wpuszczone. Nie podano nam powodów - opowiadała „Wyborczej” Aleksandra Śniegocka-Goździk z nieformalnej grupy Czarny Protest. Jak relacjonowała, nie pomogła interwencja posłów.

"Temat wzbudza duże emocje"

W odpowiedzi na pismo rzecznika praw obywatelskich w tej sprawie Kancelaria Sejmu tłumaczyła, że zgodnie z obowiązującym zarządzeniem chęć przyglądania się obradom należy zgłosić z 24-godzinnym wyprzedzeniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej