Pod koniec marca prezes PiS Jarosław Kaczyński na konferencji z wicepremierem oraz ministrem nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławem Gowinem mówił, że popiera „konstytucję dla nauki” i „zrobi wszystko, żeby w obecnym kształcie weszła w życie”. Wtedy wydawało się, że temat reformy szkolnictwa wyższego jest już zamknięty. Plany Gowina znacznie się jednak od tego czasu skomplikowały.

Najpierw okazało się, że jest za mało czasu, by zorganizować obiecane wysłuchanie publiczne. Później w kilku miastach zaprotestowali studenci, a do tego zmiany głośno krytykować zaczęła tzw. frakcja profesorska w PiS. Już nie tylko wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, który od początku na reformie Gowina nie zostawiał suchej nitki, ale również posłowie Włodzimierz Bernacki, Krystyna Pawłowicz i sympatyzujący z nim profesorowie. To pod wpływem tych nacisków Gowin zaproponował wprowadzenie kolejnych kilkudziesięciu poprawek do tzw. ustawy 2.0. Wiceminister Piotr Müller, odpowiedzialny za koordynację prac nad ustawą, mówił w Sejmie: – Ostatnie poprawki to czwarta tura zmian. Na tym polega prawdziwy dialog społeczny. Umiemy słuchać i przyjmować konstruktywne wnioski akademików.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej