O pilną nowelizację kodeksu wyborczego wnioskowało Państwowe Biuro Wyborcze. Jego przewodniczący Wojciech Hermeliński wskazywał, że trzeba skrócić czas postępowań odwoławczych od decyzji PKW w sprawie granic okręgów (orzeczenia mogą zapaść już po wyborach), należy wykreślić zapisy o rejestrowaniu dźwięku i obrazu w czasie wyborów (wymogi RODO), obniżyć wymagania dla urzędników wyborczych.

Kluby opozycyjne większość poprawek popierają, przypominając jednak posłom PiS, jak w pośpiechu przygotowywali ustawy.

Poseł Andrzej Maciejewski wytknął PiS, że nie zwracał uwagi na głosy ekspertów i opozycji. – Ustanowiliście rekord w autopoprawkach – stwierdził poseł PO Jacek Protas, przypominając, że na sam koniec było ich 250. Waldy Dzikowski (PO) mówił, że PKW w ostatniej chwili ratuje honor państwa polskiego, bo wybory mogłyby się nie odbyć. Marek Sowa (N) dziwił się, że PiS tak łatwo rezygnuje z kamerek, które były jednym z najważniejszych postulatów w trakcie nowelizacji ustawy i pytał, „czy w ten sposób rządzący będą chcieli usunąć dowody zbrodni”, czyli nadużyć przy wyborach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej