– To koniec prawa opozycji do zadawania pytań, parlamentaryzm w Polsce kończy się – mówili wspólnie na konferencji prasowej przewodniczący klubu Sławomir Neumann z PO i Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej. Kilka minut wcześniej na sali sejmowej PiS przegłosował, że posłowie nie usłyszą informacji rządu na temat „konsekwencji uruchomienia art. 7 traktatu europejskiego oraz zabiegów rządu PiS o powstrzymanie zmniejszenia unijnych dotacji dla Polski”. Miał na nie odpowiadać premier Mateusz Morawiecki.

Politycy PO wydawali się zupełnie zaskoczeni decyzją marszałka Kuchcińskiego. Od 1989 roku istniał bowiem w polskim parlamencie zwyczaj, że na kolejnych posiedzeniach Sejmu kluby parlamentarne rotacyjnie składają swoje pytanie do rządu.

Posłowie PO dowiedzieli się jednak od urzędników sejmowych, że PiS w ostatniej chwili zgłosił „swoje” pytanie autorstwa posła Stanisława Latosa. Ma ono dotyczyć wykorzystania środków unijnych w systemie ochrony zdrowia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej