Donald Trump po spotkaniu w Singapurze z Kim Dżong Unem oświadczył, że w geście dobrej woli zawiesza manewry, jakie 28 tysięcy żołnierzy amerykańskich prowadzi z Koreą Południową i Japonią. Sojusznicy decyzją Trumpa wydają się absolutnie zaskoczeni. Podobnie amerykańscy wojskowi. Pytana o tę decyzję rzeczniczka amerykańskiego dowództwa płk. Jennifer Love (ach, cóż za piękne nazwisko dla pułkownika armii USA) stwierdziła w pierwszej chwili, że czeka na decyzję w tej sprawie Dowództwa Oceanu Spokojnego.

Ja oczyma wyobraźni już widzę inną sytuację. Oto po historycznym spotkaniu z Władimirem Putinem, kończącym „chłodną wojnę”, wspólnie z Rosją gwarantuje bezpieczeństwo Ukrainy. W geście dobrej woli Trump oświadcza, że wycofuje z Polski amerykańską brygadę pancerną i wstrzymuje budowę bazy pocisków antyrakietowych w Redzikowie (której oddanie do użytku jest zresztą ostatnio przesuwane).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej