Główne źródło dochodów to wielkie państwowe firmy i koncerny: Orlen, KGHM, PGNiG, PZU, Pekao, Lotos, PGE. Szczęściarze, których tam wyznaczono na kierownicze stanowiska, w ciągu roku stali się krezusami.

Gdy kolejne przykłady partyjnych synekur zaczęła ujawniać opozycja, PiS zareagował. – Zniesione zostaną wszelkie dodatkowe, poza pensją, świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek skarbu państwa – oświadczył na początku kwietnia Jarosław Kaczyński. Jednak odebranie premii członkom zarządów jest bardzo skomplikowane, dlatego zalecenie prezesa wciąż nie zostało zrealizowane.

Rząd biedzi się, jak szybko znaleźć rozwiązanie. Jednak zarządy spółek próbują je wyprzedzić, choć nie tak, jak chciałby Kaczyński. Niektórzy członkowie zarządów już zaklepali sobie premie. Tak stało się w Tauronie: walne zgromadzenie udzieliło zarządowi w kwietniu absolutorium, więc szefowie dostaną dodatkowe pieniądze. Ale czy zdołają je zachować? Może partia zażąda, by je wpłacili na Caritas?

Zestawienie zarobków ludzi obozu władzy:

Ponad 3 mln zł - Michał Krupiński

Prezes Banku Pekao nazywany jest „złotym dzieckiem PiS”. W wieku 25 lat został najmłodszym w dziejach podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, gdzie zajmował się energetyką. Jako współautor programu gospodarczego wszedł do zespołu PiS, który po wygranych wyborach parlamentarnych w październiku 2005 r. negocjował z Platformą Obywatelską warunki koalicji PO-PiS (ostatecznie jej nie zawiązano).

Obecnie szefuje drugiemu największemu bankowi w Polsce. W 2017 r. zarobił w Pekao ponad milion złotych (979 tys. zł pensji podstawowej i 82 tys. zł korzyści dodatkowych).

Prezesem jest od połowy czerwca 2017 r., więc jest to wynagrodzenie za pół roku pracy. Choć to dużo mniej, niż dostawał jego poprzednik, to jednocześnie dwukrotnie więcej, niż przewiduje ustawa kominowa. Bank Pekao jest bowiem jedynym bankiem kontrolowanym przez państwo, w którym nie wprowadzono kagańca na pensje członków zarządu.

Krupiński, zanim trafił do Pekao, był prezesem PZU i w 2017 r. zarobił w ubezpieczalni aż 2 mln zł (w tym: 895 tys. zł premii i nagród specjalnych oraz 600 tys. zł z tytułu zakazu konkurencji). Wypłata z tytułu zakazu konkurencji może dziwić, bo Krupiński z fotela prezesa PZU przeszedł od razu do Pekao, a obie spółki należą Grupy PZU.

2,76 mln zł - Wojciech Jasiński

Były prezes PKN Orlen, były wpływowy polityk PiS, jeden z najbliższych współpracowników braci Kaczyńskich. W rządzie premiera Jerzego Buzka był wiceministrem sprawiedliwości w resorcie kierowanym przez Lecha Kaczyńskiego. A w pierwszym rządzie PiS – ministrem skarbu.

Prezesem PKN Orlen został w grudniu 2015 r., rezygnując z mandatu poselskiego. W lutym 2018 r. bez wyjaśnienia został odwołany ze stanowiska prezesa Orlenu przez radę nadzorczą zdominowaną przez przedstawicieli ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.  W 2017 r. Jasiński zarobił w PKN Orlen 1,2 mln zł plus 1,56 mln zł premii za 2016 r. Łącznie to 2,76 mln zł, do tego prawo do 1,18 mln zł premii za 2017 r. 

W 2016 r. płaca zasadnicza Jasińskiego w Orlenie wyniosła 1,7 mln zł i nie miał prawa do premii za 2015 r.

1,8 mln zł - Piotr Woźniak

Prezes PGNiG. Z wykształcenia geolog, ale ma doświadczenie w pracy w administracji państwowej i samorządowej oraz dyplomacji. Po transformacji systemowej na przełomie lat 80. i 90. był doradcą ministra rolnictwa, a potem ministra przemysłu. W latach 1992-96 pracował w biurze radcy handlowego w Ottawie. W rządzie AWS był doradcą premiera ds. infrastruktury, a w latach 2000-02 – wiceprezesem ds. handlowych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Potem był m.in. radnym Warszawy, w pierwszym rządzie PiS – ministrem gospodarki, a w rządzie PO-PSL (w latach 2011-2013) – wiceministrem środowiska.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej