O potrzebie pilnej nowelizacji kodeksu wyborczego „Wyborcza” pisała 23 maja. Przyjęty na przełomie roku kodeks był sztandarowym dziełem PiS, które miało zmienić reguły w czasie wyborów samorządowych. Prezes PiS Jarosław Kaczyński twierdził, że dotychczasowe wybory były w Polsce fałszowane, a największym przykładem takiego fałszerstwa były wybory samorządowe w 2014 r., gdy z powodu awarii systemu informatycznego wyniki podano tydzień później, a 17,9 proc. głosów do sejmików było nieważnych. Jak zapowiedział w lipcu 2017 r. prezes Kaczyński, jednym z głównych elementów nowego systemu miało być rejestrowanie wyborów kamerami i transmitowanie ich online.

Państwowa Komisja Wyborcza prosiła o zmiany

Już w czasie prac nadzwyczajnej komisji do zmiany kodeksu wyborczego z części pomysłów posłowie PiS zrezygnowali, bowiem wyborów nie dałoby się przeprowadzić. W czasie ostatecznego głosowania przyjmowano aż 260 poprawek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej