Obrady Parlamentu Dzieci i Młodzieży w gmachu Uniwersytetu Warszawskiego zastąpiły coroczne posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży, które po raz pierwszy od 1999 r. nie odbyło się w Dzień Dziecka. Po decyzji marszałka Sejmu o przełożeniu obrad na wrzesień – podyktowanej protestem rodziców osób z niepełnosprawnościami w budynku przy Wiejskiej – młodzi zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce i sami zorganizować posiedzenie. – Zrobili to w 14 dni, co pokazuje, że młodzież potrafi działać razem, profesjonalnie i ponad podziałami zorganizować ogólnopolskie wydarzenie, by zabrać głos, który próbowano jej odebrać – mówił Błażej Papiernik, jeden z inicjatorów akcji, w przeszłości marszałek SDiM.

CZYTAJ TAKŻE:  Awantura o Sejm Dzieci i Młodzieży. Uczniowie czują się oszukani

1 czerwca nie zabrakło odniesień nie tylko do idoli młodzieży, ale też do Ireny Sendlerowej (gościem PDiM była jej córka), Janusza Korczaka czy Tadeusza Różewicza. „Nie zjadajmy się, dobrze? Bo nie zmartwychwstaniemy naprawdę” – cytowała Różewicza na początku obrad Aleksandra Ciżyńska.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej