Sławomir Dębski został zatrzymany na lotnisku w Moskwie. Na miejsce przybyły polskie służby konsularne – tę informację jako pierwszy podał dziennikarz Tomasz Kułakowski. Nieznane są na razie przyczyny zatrzymania.

Ambasador Rosji został już wezwany do MSZ. Wiceszef resortu Andrzej Papierz wręczył ambasadorowi notę, w której Polska domaga się wyjaśnienia tego incydentu.
Z nieoficjalnych informacji "Wyborczej" wynika, że Dębski miał 5-letnią wizę wystawioną przez prestiżową uczelnię dla dyplomatów MGIMO. Do Rosji udał się na oficjalne zaproszenie na coroczną konferencję o rosyjskiej polityce zagranicznej organizowaną przez instytut Rosyjskiej Akademii Nauk IMEMO.

- Musiał coś powiedzieć lub napisać, co nie spełniało putinowskich kryteriów wolności słowa - mówi nam osoba związana z polską dyplomacją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej