29. dzień protestują w Sejmie rodzice i ich niepełnosprawne dorosłe dzieci. W Sejmie tkwią od 18 kwietnia. Przyszli do parlamentu z wieloma postulatami poprawy losu rodzin z niepełnosprawnymi osobami, ale dwa postulaty są dla nich najważniejsze: zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy (to rząd realizuje) oraz wprowadzenie 500 zł miesięcznie dodatku dla niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia (niewliczanego do dochodu osoby niepełnosprawnej). W tej drugiej sprawie rząd jest nieugięty, twierdzi, że nie ma pieniędzy. Nie przyjął żadnej z kompromisowych propozycji protestujących rozłożenia wypłaty tego dodatku na kilka lat (od września 2018 r. – 250 zł, od stycznia 2019 – dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. – kolejne 125 zł).

CZYTAJ TEŻ: Rząd zadowolony, niepełnosprawni i ich bliscy - nie. "Protestujemy dalej"

Teraz w Sejmie na posadzce dzień i noc żyje dziesięć osób, w tym pięcioro dzieci. Kancelaria Sejmu gwarantuje im trzy posiłki dziennie.

– Podchodzimy z największą atencją do niepełnosprawnych od początku. Mają zapewnione nie tylko wyżywienie, nie tylko warunki godziwe na tyle, na ile da się stworzyć w tej sytuacji – opowiadał w poniedziałek w Radiu ZET Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej