- Robię to z bólem serca, bo to swego rodzaju moje własne dziecko, ale które dziś już podąża swoją własną drogą - tłumaczył, dlaczego opuszcza Nowoczesną. - Obecnie wielu decyzji nie rozumiem, nie mam na nie wpływu i często się z nimi nie zgadzam. Nie mogę brać odpowiedzialności za partię, na którą nie mam wpływu. Zarówno w sferze programowej, jak i politycznej - dodawał.

Założyciel Nowoczesnej w listopadzie ubiegłego roku pożegnał się z funkcją przewodniczącego. Pokonała go wówczas Katarzyna Lubnauer, która zdobyła kilka głosów więcej.

Tymczasem - jak mówił w piątek Petru - ludzie cały czas „postrzegają go jako odpowiedzialnego za to, co się dzieje w Nowoczesnej, za wszystkie jej dobre i złe działania”. - Muszę pokazać wprost, że to nie jest tak, że ja za nią odpowiadam. Mam ograniczony wpływ jako nawet członek zarządu - podkreślał.

- Nie mogę odpowiadać za wynik wyborów samorządowych, jeśli nie mam wpływu na zawierane koalicje. Nawet jako członek zarządu. Nie mogę odpowiadać za brak propozycji programowych, jeżeli moje propozycje nie są nawet wysłuchiwane. I nie mogę brać odpowiedzialności za głosowania w klubie parlamentarnym czy za brak jednoznacznego stanowiska klubu Nowoczesna - mówił.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej