Minął tydzień od rozpoczęcia w Sejmie protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych. To kolejna walka w ich życiu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie [PO KOLEI]

Cztery lata temu, za rządów koalicji PO-PSL, domagali się godnego życia dla siebie – by pełnić 24-godzinną opiekę nad chorym dzieckiem, zrezygnowali z pracy, a dostali w zamian głodowe 620 zł. Uważali, że to niesprawiedliwe. I trudno im się dziwić.

Podobnie jak dziś tamten rząd również przeciągał sprawę, karmiąc opiekunów obietnicami bez pokrycia. W końcu miarka się przebrała. Gdy rodzice rozpoczęli okupację Sejmu, mało kto wierzył, że coś z tego będzie. Jednak nie ustąpili i po 17 dniach doczekali się od premiera Donalda Tuska potwierdzenia, że ich najważniejszy postulat zostanie zrealizowany.

W ciągu kilku tygodni od zakończenia protestu świadczenie pielęgnacyjne wzrosło o prawie 400 zł, a później o kolejne 400 zł. Dziś wynosi 1407 zł na rękę i jest bliskie równowartości płacy minimalnej netto.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej