– Pierwsza noc minęła nam ciężko. Prawie nie spaliśmy. Były zapalone światła i zimno, bo włączono jakiś nawiew – mówi Iwona Hartwich, liderka protestu rodziców w Sejmie, mama 23-letniego Kuby z porażeniem mózgowym.

Protest na sejmowym korytarzu rozpoczął się w środę w południe. Bierze w nim udział 18 osób – połowa z nich to niepełnosprawni. Domagają się spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, podwyżki renty socjalnej do poziomu najniższej renty ZUS (tysiąc złotych brutto), a później do poziomu minimum socjalnego (dla zdrowej osoby to 1134 zł) i wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej