Agnieszka Kublik: „Najmłodsi są przyszłością Polski, dlatego powinni znaleźć się w systemie wyborczym” – mówi wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin. Podczas sobotniej konwencji Zjednoczonej Prawicy zaproponował, żeby rodzice wychowujący małe dzieci do czasu ich pełnoletności dysponowali nie tylko własnym głosem, ale też głosem swoich dzieci.

Prof. Mikołaj Cześnik, socjolog, Uniwersytet SWPS, Fundacja Batorego: To pomysł niemądry, sprzeczny z konstytucją. I nie do przeprowadzenia w XXI w. Pod koniec XIX w. odeszliśmy od systemów, w których istniały cenzusy różnicujące grupy wyborców. Wicepremier Gowin chciałby wprowadzić cenzus, tym razem zależny nie od zasobności portfela, ale od liczebności rodziny czy też ściślej: liczebności potomstwa.

Dla mnie to raczej intelektualna prowokacja, która ma zwrócić uwagę na istotny dla Europy problem starzejących się społeczeństw.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej