Decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE, który uznał zwiększoną wycinkę w Puszczy Białowieskiej za bezprawną, jest kolejną katastrofą wizerunkową PiS. Katastrofą, do której rząd Beaty Szydło parł na oślep, nie próbując nawet pozorować dialogu z przyrodnikami i ekologami.

Chwilowe zwycięstwo lobby leśnego, które doprowadziło do dewastacji części Puszczy, jest porażką nas wszystkich – werdykt Trybunału zapobiegnie co prawda dalszym szkodom, ale rany jednego z najcenniejszych lasów Europy będą się zabliźniały bardzo powoli.

Wycinka w Puszczy Białowieskiej nie miała żadnego znaczenia w planie potężnego przedsiębiorstwa, jakim są Lasy Państwowe.

Więcej: nawet gdyby cała Puszcza zyskała status parku narodowego, budżet Lasów nie poniósłby uszczerbku, bo zysk ze sprzedaży drewna w skali kraju wynosił w ostatnich latach ponad 7 mld zł rocznie.

Owszem, na terenie lasu pracuje ponad 150 leśniczych. Owszem, budżet państwa wspiera białowieskich leśników dotacjami (w 2016 r. wyniosły one prawie 23 mln zł, więcej niż budżety dwóch białowieskich gmin razem wziętych). Nadal nie są to jednak kwoty zauważalne w budżecie Lasów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej