Po zmianach przeprowadzonych przez rząd PiS w Polsce zostało już tylko ok. 1,8 tys. gimnazjów (w tym ok. 470 niepublicznych). W większości są to szkoły „wygaszane”, a więc w tym roku nie prowadzono tam naboru, a od września 2018 r. na lekcje pomaszeruje już tylko jeden rocznik. Dziś w takich szkołach uczy się jeszcze ok. 140 tys. uczniów, za rok zostanie ok. połowy. W szkołach bez naboru pracy od września będzie bardzo mało, dlatego nauczyciele masowo szukają zatrudnienia w podstawówkach, a gimnazja są w kropce. Bo ktoś trzecie klasy musi uczyć, a trudno przekonywać do tego nauczycieli, skoro dyrektorzy nie mogą zaoferować im nawet etatu.

W gimnazjum nr 24 w Łodzi od września zostaną tylko trzy klasy. Całego etatu najprawdopodobniej nie dostanie już żaden nauczyciel. W Gimnazjum nr 29 etat będzie jeden – dla biologa, ale tylko dlatego, że ten jednocześnie będzie uczył chemii i wychowania do życia w rodzinie. Dla polonisty czy matematyka godzin do pełnego zatrudnienia już nie wystarczy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej