– Stanęliśmy przed wyborem: niepubliczna płatna szkoła lub publiczne „jakoś to będzie” – mówiła przed rokiem Ewa z Poznania, której syn uczył się w szóstej klasie i miał pójść na pierwszy ogień reformy edukacji forsowanej przez rząd PiS. Ewa przeniosła syna do szkoły niepublicznej, płaci za to ok. 800 zł miesięcznie.

W ostatnim roku szkolnym przed podobnym dylematem stanęły tysiące rodziców przestraszonych tempem i stylem likwidowania gimnazjów. Wielu z nich zrobiło tak jak Ewa.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej