– Stanęliśmy przed wyborem: niepubliczna płatna szkoła lub publiczne „jakoś to będzie” – mówiła przed rokiem Ewa z Poznania, której syn uczył się w szóstej klasie i miał pójść na pierwszy ogień reformy edukacji forsowanej przez rząd PiS. Ewa przeniosła syna do szkoły niepublicznej, płaci za to ok. 800 zł miesięcznie.

W ostatnim roku szkolnym przed podobnym dylematem stanęły tysiące rodziców przestraszonych tempem i stylem likwidowania gimnazjów. Wielu z nich zrobiło tak jak Ewa.

10 proc. więcej dzieci w niepublicznych podstawówkach i gimnazjach

Z danych zebranych przez „Wyborczą” wynika, że w Warszawie naukę w niepublicznych szkołach rozpoczęło we wrześniu aż 1,5 tys. dzieci więcej niż przed rokiem – takiego skoku nie było od lat (rok temu przyrost był niemal cztery razy mniejszy). 1,5 tys. uczniów przybyło też niepublicznym szkołom we Wrocławiu. W Szczecinie jest ich więcej o blisko 200, w Poznaniu – o 450, w Białymstoku – o 500, w Gdańsku – o 800, a w Lublinie – o 1,3 tys. uczniów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej