Dowiedzieliśmy się o tym z trzech niezależnych źródeł. Ma to być wysokość dziesięciokrotnej pensji beneficjentów.

Rzecznikowi LOT-u nie udało się w poniedziałek potwierdzić tej kwoty ani tego, jak została podzielona. Mówi natomiast, że zmieni się regulamin płac i premie za rok 2017 będą niższe niż w 2016 r.

Jeden z byłych prezesów LOT-u mówi „Wyborczej”, że od wielu lat szefom firmy nie przyznawano premii, bo ponosiła duże straty finansowe. Obiecano je dopiero wtedy, gdy wyniki będą powyżej zera.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Związkowcy LOT-u chcą powrotu lepszych warunków zatrudnienia. Prezes Milczarski: Nie widzę nic hańbiącego w umowach firma - firma

Pod okiem Rafała Milczarskiego LOT ogłasza najlepsze wyniki finansowe od lat. Było to 280 mln zł zysku na działalności podstawowej w 2017 r. W rozmowie z pracownikami stwierdził, że „zapracował na każdą złotówkę” premii. Ale związkowcy w Locie mają żal: poprzedni prezes Marcin Celejewski miał obiecać pilotom 2 mln zł na podwyżki, a Milczarski umowę wycofał. – Powiedział nam, że nie zasługujemy na podwyżki. A jego premia dotyczy pierwszego roku prezesury, gdy miał jeszcze niewielki wpływ na wyniki LOT-u – mówi nam jeden z pilotów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej