W stoczni Les Marines de Cogolin na południu Francji kupiony jacht zmienia właśnie barwy z czarnych na biało-czerwone. Przez trzy lata ma sławić imię Polski, budzić sensację w kolejnych portach, startować w najważniejszych regatach świata, ściągać do naszego kraju biznes. Tak uważają pomysłodawcy: były mistrz olimpijski w żeglarstwie Mateusz Kusznierewicz i jego biznesowy partner Piotr Obidziński.

– Poprzez zagraniczne media chcemy pokazać Polskę. Nie tylko opowiedzieć, gdzie jest na mapie świata, ale również prezentować jej historię i nasze możliwości gospodarcze. Choćby to, że jesteśmy drudzy w produkcji małych i średnich jachtów – wyjaśnia nam Kusznierewicz, który też jest dziś we Francji.

Podkreśla jednak, że to przede wszystkim projekt sportowy: – Ważny będzie również wyczyn polskiej załogi, czyli rejs dookoła świata na takim jachcie. Ma przepłynąć 40 tys. mil morskich, odwiedzić pięć kontynentów, trzy oceany, wszystkie morza i 100 portów. No i walczyć w najważniejszych regatach, takich jak Fastnet, Newport – Bermuda czy Sydney – Hobart.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej