– To potworne, że w Polsce ustawą zabija się ludzi – mówił w czwartek w Sejmie Andrzej Rozenek, działacz SLD i b. poseł prezentujący projekt podpisany przez 250 tys. osób. Przypomniał, że od grudnia 2016 r., gdy uchwalono obniżenie świadczeń każdemu, kto choć dzień przepracował w organach bezpieczeństwa PRL, zmarło już 37 osób objętych nowymi przepisami. Część popełniła samobójstwo, część zmarła bezpośrednio po otrzymaniu decyzji o obcięciu dochodów.

CZYTAJ TAKŻE: Emeryci mundurowi. Zawały, udary i samobójstwa po wprowadzeniu ustawy dezubekizacyjnej [REPORTAŻ DUŻEGO FORMATU]

Gdy Rozenek poprosił o minutę ciszy dla uczczenia zmarłych, większość posłów wstała. Nie zrobił tego Jarosław Zieliński, poseł PiS, wiceszef MSWiA i jeden z głównych zwolenników ustawy, którą PiS nazywa dezubekizacyjną. W wystąpieniu oświadczył, że jego partia zrealizowała „spóźnioną sprawiedliwość dziejową”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej