Ostatnią bombę ekologiczną – składowisko niebezpiecznych odpadów – namierzono niedawno w Gorlicach. W beczkach odkrytych na terenie dawnej rafinerii Glimar jest m.in. kwas siarkowy. Do miasta przyjechał wiceminister środowiska Sławomir Mazurek. Obiecał pomoc i powiedział, że w resorcie działa już specjalny zespół, który ma zinwentaryzować najbardziej zanieczyszczone obszary poprzemysłowe. Jego członkowie do tej pory „zidentyfikowali m.in. osiem historycznych miejsc nagromadzenia odpadów”, w tym trzy najbardziej niebezpieczne dla ludzi i środowiska bomby ekologiczne: Zakłady Chemiczne w Tarnowskich Górach, teren należący dawniej do bydgoskiego Zachemu i Zakłady Organika-Azot w Jaworznie. Wszystkie one są od dawna doskonale znane zarówno naukowcom zajmującym się zanieczyszczeniami, jak i samorządowcom.

Toksyny pod ziemią

– Zachem położony jest 2-2,5 km od Wisły. Przez blisko 70 lat toksyczne zanieczyszczenia z terenu zakładów migrowały pod ziemią. Dziś wykrywamy je bardzo blisko rzeki. Nie mamy pewności, czy już do niej nie przeniknęły – mówi dr hab. inż. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, którego zespół od siedmiu lat bada skażony teren w Bydgoszczy. Jego zdaniem to najniebezpieczniejsza bomba ekologiczna nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej